Test kulek Tasty Baits

Tasty Baits to holenderska marka produkująca głównie kulki proteinowe, ale również pellety, dipy oraz pop upy. Wybierając się na dwudniową zasiadkę postanowiliśmy przetestować moc dwudziesto-milimetrowych kulek zanętowych. Ze względu na porę roku, na warsztat wybraliśmy scopex oraz pinneapple, czyli ananas.

Pierwsze wrażenie po otwarciu opakowania to przyjemny słodki aromat i okrąglutkie, miękkie kuleczki. Widać że produkt wykonany z dbałością zarówno o kształt jak i poprawną strukturę, w której widać drobiny miksu. Taka budowa oraz miękkość kulek pozytywnie wpływa na ich pracę, dzięki czemu Tasty Baits nadaje się zarówno na szybkie zasiadki komercyjne, jak dłuższe nęcenie wód ogólnodostępnych. W tym drugim przypadku, świetnie sprawdzają się duże i ekonomiczne opakowania – 5 lub 10kg kulek w promocyjnych cenach.

No ale wróćmy do samej zasiadki i skuteczności opisywanych przynęt. Na testy wybraliśmy komercyjną żwirownię o bardzo dużej presji. Nie spodziewaliśmy się fajerwerków, szczególnie po weekendzie, kiedy to do wody wpadła cała masa karpiowych przysmaków.

Na łowisku pojawiamy się przed wieczorem, zestawy wywozimy łódką zdalnie sterowaną, która pozwala precyzyjnie położyć przynęty w wytypowanych miejscach. Dodatkowym plusem takiego nęcenia jest to, że nie ogranicza nas pojemność PVA, czy możliwość sypania z brzegu, dzięki czemu możemy przetestować różne mieszanki i sprawdzić w jakiej konfiguracji kulki Tasty Baits są najlepsze.

Na pierwszy ogień idzie garstka ziaren, halibutowy pellet oraz kilka testowanych przynęt. Tak podana mieszanka ląduje na przybrzeżnym stoku z 1 do 2m głębokości. Na pierwsze branie nie musimy długo czekać i już po dwóch godzinach Ewaryst holuje pierwszego karpia, niestety walka kończy się spinką…

Kilka minut po zmroku hanger pod jedną z moich wędek podnosi się o kilka cm, opada i znowu wspina pod blank wędziska. Nie tracąc czasu, z wyczuciem zacinam i zaczynam hol. Po paru chwilach wiemy, że ryba nie jest mała. Przechodzi między innymi zestawami i wymusza lawirowanie kijem pod pozostałymi wędkami. Mija trochę czasu, karp słabnie i zostaje skutecznie podebrany, piękny i wielki pełnołuski ląduje na macie. Waga wskazuje 22kg z workiem, czyli nowe Personal Best – 20,5kg. Ciężko wyobrazić sobie lepszy początek zasiadki… Sesję zdjęciową przekładamy na poranek następnego dnia, a rybę pakujemy do worka, gdzie grzecznie czeka na nadchodzący świt.

O dziwo pozostała cześć nocy mija już bez brania, w przeciwieństwie do poranka, gdzie obaj zaliczamy serię strzałów. Wyciągam kilka bączków do 9kg, a Ewaryst sprawdza możliwości gotowych zestawów X2 oraz kija Veyron. Z powodzeniem holuje dwie 11tki oraz swoje nowe Personal Best, czyli misia o wadze 16kg.

Ryby pięknie żerują cały dzień, nie nadążamy z kładzeniem zestawów i do wieczora mamy ręce pełne roboty. Kulki w połączeniu z kukurydzą, orzechami i pelletem robią świetną robotę. Próbujemy nęcenia tylko i wyłącznie samymi kulkami Tasty Baits, kilkanaście sztuk do łódki, jedna na włos i do wody. Takie zestawy również przynoszą szybkie brania, dzięki czemu pierwszą dobę kończymy z wynikiem 15tu ryb, w tym kilka powyżej 10kg, pełnołuskim 20,5kg oraz amurem 12,5kg.

Następny dzień nie pozwala na chwilę odpoczynku, kolejne nastki siadają na zestawy nęcone tylko i wyłącznie kulkami Tasty Baits.

Do zdjęć pozują karpie 13,5 oraz 16,3kg. Dodatkowo trafiają się ciekawe przyłowy w postaci pięknego lina 2,3kg oraz płoci powyżej 30cm. Kulki szybko pracują i przynoszą prawie natychmiastowe brania.

Podsumowując cały wyjazd – bolące plecy, siniaki na udach od dolnika i odpadające ręce, zmęczone po wielu ciężkich holach… Przez niecałe dwie doby udało nam się złowić prawie 30 ryb, z tego 8 powyżej 10kg, obaj pobiliśmy swoje rekordy, zarówno w wadze karpia jak i amura, a kulki świetnie przeszły bojowy test.

  • 25 000 produktów w bazie
  • dostawa gratis od 399zł, standardowy koszt wysyłki 12,50 zł
  • możliwość darmowego odbioru zamówienia w Warszawie